sobota, grudnia 01, 2012
Od Izzy'ego
Pewnego pięknego dnia Izzy wybrał się do lasu aby w spokoju posłuchać
muzyki i przewietrzyć się. Wziął swój plecak, wodę, paczkę herbatników i
chusteczki. Zarzucił plecak na plecy, wcisnął słuchawki do uszu,
odpalił muzę na maksa po czym zamknął wrota swojej jaskini i wyruszył w
drogę. Po około godzinie wędrówki znalazł się na samym środku lasu.
Postanowił odpocząć więc położył się na ziemi i zamknął oczy,
delektując się smakiem ulubionych ciastek. Zasnął. W tak zwanym między
czasie niebo ściemniło się i bardzo ciemna, ciężka chmura deszczu
zasłoniła prawie całą polanę i okoliczne lasy. Gdy Izzy się obudził,
bardzo zdziwiony i lekko zdezorientowany postanowił jak najszybciej
wrócić do jaskini. Zebrał swoje klamoty i próbował odszukać drogę do
domu. Udało mu się jeszcze bardziej zabłądzić. Zrezygnowany zaczął
powoli skradać się. Z nosem przy ziemi, niemalże czołgał się cały
umorusany od błota. Nagle coś małego, świecącego na granatowo pojawiło
się w oddali. -To na pewno świetlik nadziei.- Pomyślał i podbiegł w
stronę światełka. Gdy złapał świetlik w łapy, kawałek dalej pojawił się
kolejny. Tym sposobem Izzy dotarł bezpiecznie do domu. Przed drzwiami do
jaskini wypuścił zebrane świetliki żeby mogły pomóc innym zabłąkanym
wędrowcom. -Następnym razem wezmę ze sobą latarkę.- Powiedział sam do
siebie i lekko zdenerwowany poszedł pod prysznic. Okazało się że w
ciemnościach zgubił swoje ukochane lustrzane aviatorki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz