piątek, grudnia 21, 2012

Od Tashy


To był mój pierwszy dzień w watasze. Błąkałam się sama po lesie. Nikogo jeszcze wtedy nie znałam. Było mi bardzo smutno. Dotarłam do małego jeziorka. Z samotności zaczęłam płakać. Płakałam tak przez około 10 minut. Nagłe coś usłyszałam. Jakiś wilk tak przeraźliwie głośno krzyknął, że prawie bębenki w uszach by mi pękły. Tak się przeraziłam, że podskoczyłam.
-Cześć. - Ktoś krzyknął.


<Proszę niech ktoś dokończy.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz