To był mój pierwszy dzień w watasze. Błąkałam się sama po lesie. Nikogo
jeszcze wtedy nie znałam. Było mi bardzo smutno. Dotarłam do małego
jeziorka. Z samotności zaczęłam płakać. Płakałam tak przez około 10
minut. Nagłe coś usłyszałam. Jakiś wilk tak przeraźliwie głośno
krzyknął, że prawie bębenki w uszach by mi pękły. Tak się przeraziłam,
że podskoczyłam.
-Cześć. - Ktoś krzyknął.
<Proszę niech ktoś dokończy.>
-Cześć. - Ktoś krzyknął.
<Proszę niech ktoś dokończy.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz